Oczekiwanie

Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. (Mt 25,1-13)

W tej samej Ewangelii, w języku hiszpańskim, zamiast określenia „pan młody” używa się słowa „mąż”. Pan młody to przecież niedawno zaślubiony, ukochany mąż. Nie jakiś chłopczyk w garniturze z wielką muchą, który przychodzi na bal. Nie. To jest ktoś ważny. Najważniejszy. Pan Jezus mówi, że „królestwo niebieskie podobne jest do….” Chce pokazać relację. Miłość. Bóg jest zakochany. W tobie. Przychodzi. Daje wolność. Bo przecież bez niej nie ma miłości. Daje powołanie. Te młode panny zostały zaproszone do oświetlania uroczystości. Przychodzi i oczekuje twojej konkretnej odpowiedzi. Chce budować relację miłości w świetle i blasku tego, do czego cię wezwał.

Od chwili naszego chrztu jesteśmy na weselu. Trzymając w ręku paschał, kapłan powiedział: „Przyjmij światło Chrystusa”. Ty i ja, każdy z nas dostał wtedy lampę. Podtrzymywanie tego światła jest bardzo ważne. Po co to wszystko? Abyśmy trwając w wierze, mogli wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem ze wszystkimi świętymi w niebie.

Trzeba się dzisiaj zapytać samego siebie: „Jak wygląda moje trwanie w wierze?” Możemy przecież różnie odpowiadać na Jego miłość, różnie na Niego czekać i okazywać zainteresowanie Jego przyjściem. Jego obecnością. Jego miłością. Może to być wydarzenie największej wagi, do którego człowiek się przygotowuje i uczestniczy w nim z wielką radością i oddaniem. Jednak można też potraktować Jego przychodzenie jako coś zwyczajnego, co jest niby ważne, ale przecież nie najważniejsze… Wszak jest wokół mnóstwo innych spraw, którymi teraz trzeba się zająć  i… nie ma czasu. Znasz to?

A Bóg przychodzi zawsze. Właśnie do ciebie. Przychodzi, bo kocha i chce podzielić się swoim życiem. Chce się z tobą spotkać. Być razem. Trwać przy tobie. Zostałeś wybrany… wybrana… To dar, łaska. Bóg Cię kocha. Nie dlatego, że jesteś tak niezwykle piękna czy wyjątkowo przystojny; taka wspaniała czy taki dobry. Nie. On kocha cię z wszystkimi twoimi brakami, niedoskonałościami i chce cię poprowadzić na ucztę.

Jest wielu, którzy są ochrzczeni, a więc zaproszeni do budowania relacji. Nawet czasem bywają obecni, jednak bez żadnego zaangażowania serca. Bez „oliwy”. Mający jednak, w ich mniemaniu, taki rezerwowy pakiet przynależności. Tzw. katolicyzm light polegający na przekonaniu, że jakoś tam będzie, bo gdyby nawet przyszedł, to przecież… jestem katolikiem.

Pan Jezus mówi dzisiaj, że czasem w życiu potrzebne jest cierpliwe trwanie. Wpatrywanie się i oczekiwanie na Tego, którego być może jeszcze nie widać, ale przecież przyjdzie. Na pewno.

Oczekuj…