Pre-jornada, czyli Jordan w Bocas del Toro

Z Panama City przenieśliśmy się na drugi kraniec tego kolorowego, tropikalnego kraju, do przygranicznego regionu Bocas del Toro. Prawdziwie misyjna ziemia dla nas, chrześcijan! Bardzo młoda i mała wspólnota wierzących, która liczy sobie dopiero ok. 130 lat, nawet trudno to sobie porównać do 1050-letniej historii chrześcijaństwa w Polsce.

Bocas del Toro, to przede wszystkim malowniczy archipelag na Morzu Karaibskim. Dla takich gringos jak my, do przetrwania tutaj są potrzebne trzy rzeczy: dużo kremu do opalania, bo można spalić skórę, mimo że pogoda bardzo pochmurna; dużo wody, bo już samo siedzenie w cieniu, pod palmą jest wykańczające dla organizmu;  klimatyzacja, bo temperatura na poziomie 30º utrzymuje się tutaj dniem i nocą!

Jak to na archipelagu, jest tutaj dużo wysp, które są zamieszkane, głównie przez ludność rdzenną. Cywilizacja dotarła tu, głównie dzięki misjonarzom. Na wyspach znajdują się szkoły dla dzieci i kaplice, które są systematycznie odwiedzane przez księdza Józefa. Tym, co na mnie zrobiło największe wrażenie, kiedy odwiedziliśmy niektóre wioski, to fakt, iż nawet pięcioletnie dzieci dopływają swoimi canoe (ręcznie robiony, drewniany kajak) na wyspę, żeby uczestniczyć w zajęciach. Indianie tutaj są bardzo skryci przy pierwszym kontakcie, nawet dzieci. Choć może trudno się dziwić, w końcu w odwiedziny wpadła do nich grupa nieczęsto spotykanych, białych ludzi. Dopiero wspólny śpiew i taniec sprawił, że dzieci zaczęły się do nas uśmiechać i interesować tym co, chcemy im opowiedzieć.

Mogłoby się wydawać, że Bocas del Toro, to idealny raj na wakacje, bo plaże, krystaliczna woda, rozgwiazdy na dnie morza, palmy, tropikalne zwierzęta… Jednak wśród młodych ludzi widać tutaj bardzo dużą potrzebę opowiadania o tym, kim jest Bóg. Wielu z nich przez kilka lat uczy się znaku krzyża. Jak mają zatem doświadczyć prawdziwej wspólnoty kościoła? Odpowiedź wydaje się być jednoznaczna. To właśnie dlatego papież Franciszek zdecydował się na taki krok, aby tutaj zorganizować Światowe Dni Młodzieży. Młodzi, którzy tu przyjadą, będą prawdziwymi misjonarzami! Apostolstwo jest tym, do czego zobowiązuje nas chrzest, a później bierzmowanie! Niech ewangelizacja nie kojarzy nam się z natarczywym opowiadaniem o Panu Bogu, z konferencjami o wzniosłej treści, ale ze zwyczajną obecnością tutaj, zainteresowaniem tymi ludźmi, wspólnym spędzaniem czasu. Poza tym prosta modlitwa i wzajemny uśmiech są tym, czego tutaj potrzeba!