Pragnienie

Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. (J 4,37-38)

Żniwiarz – człowiek, który idzie skosić to, co już urosło, dojrzało. Nawet jeśli jeździ kombajnem, musi się przy tej pracy namęczyć i włożyć niemałe środki. Dookoła nas codziennie mnóstwo takich „żniwnych” sytuacji, kiedy trzeba się nieźle napocić, a życie wydaje się być owiane nieprzyjemnym kurzem. Bywa, że ktoś stale szemra przeciwko tobie. To trudny czas. Można się na nim mocno „zafiksować”. Stale mieć o coś pretensje i wykłócać się z wszystkimi dookoła. Zadawać nieustannie pytania: Dlaczego właśnie mnie to spotyka? Po co?

Tak jak ci na pustyni. Szybko zapomnieli, skąd wyszli i kto im pomógł. Chwilowa niewygodna sytuacja przysłoniła wszystko.

Dopiero gdy zdobędziesz się na wysiłek i zobaczysz, kto się natrudził dla ciebie, będzie ci łatwiej popatrzeć na wiele spraw inaczej. Dostrzec to, co było i wybiec myślą gdzieś dalej. Nie koncentrować się tylko na tym, co – jak uważasz – po prostu ci  się należy. Popatrzeć na wysiłek drugiego człowieka, który – być może – namęczył się wcześniej i miał o wiele trudniej. Może są to twoi rodzice albo ludzie, których teraz tak łatwo osądzasz.

Czasem trzeba cierpliwie przetrzymać jakiś trudny czas. Zatrzymać się. Otworzyć oczy serca. Spojrzeć na drugiego, który żyje cicho gdzieś obok i być może jest czegoś bardzo spragniony albo zwyczajnie zmęczony. Tak jak Samarytanka. Albo jeszcze inaczej. Czasem warto popatrzeć życzliwie na kogoś, kto może nie jest dla ciebie zbyt wygodny w tym momencie, ale tej życzliwości bardzo potrzebuje.

Żydzi i Samarytanie unikają się wzajemnie. A mimo to Samarytanka przekroczyła jakąś barierę.

Kogo unikasz? Z kim nie jest ci po drodze?

Zapewne trudności, które przeżywasz lub cierpienie, które cię dotyka, wydaje się być przytłaczające, ale może to, co dzieje się teraz w twoim życiu, będzie miało wielką wartość dla kogoś innego. Może ktoś inny wejdzie w twój trud i będą z tego kiedyś jakieś „żniwa”.

Popatrz na Chrystusa. Umarł za ciebie. Dał swoje życie, mimo że w tamtym czasie nie byłeś tego wart. Nie zasłużyłeś. A On umarł za twój grzech. Swoim bólem wchodzisz w Jego cierpienie, w Jego trud. Krzyż i miłość, jaką nam na nim okazał, zaprasza do przekroczenia wszelkich stereotypów i uprzedzeń. Spróbuj być jak On. Kochać jak On.