Jeśli chcesz…

Środek tygodnia… A Słowo Boże coraz bardziej staje się wyraźne.

Tydzień. Siedem dni twojego życia. Od niedzieli do niedzieli. Pojawiają się słowa Boga. Konkretne. Na pewno już je słyszałeś w ostatnich dniach lub też będziesz słyszał. Ciekawe co z nimi zrobisz…? Co ja z nimi zrobię…?

Dał ci wybór. Położył przed tobą ogień i wodę. Wyciągniesz rękę po to, czego zapragniesz. Wybieraj. Życie czy śmierć? Co ci się spodoba, to będzie ci dane.

Jesteś wolny. Jeśli chcesz…

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują(…). Czyż i poganie tego nie czynią?

Słyszeliście, że powiedziano przodkom(…), a Ja wam powiadam…

Za kogo mnie uważacie?

Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie…

Tutaj chodzi o coś więcej. O co?

Może taka historia z życia wzięta. Ktoś przychodzi i daje Ci „kopniaka”. Tak czy inaczej. Czynem lub słowem. Wyrządza ci jakieś zło. Konkretne. Nie ma do tego prawa, ale to robi. Jak reaguje przeciętny człowiek? Oddaje. Atakujący podaje następnego… A ty? Ty też oddajesz. I są już cztery „kopniaki”. Cztery „zła”. Spirala się nakręca. Jeżeli dalej to trwa, jest ich więcej i więcej… Diabeł się cieszy, triumfuje. Zło wygrywa.

Druga wersja tej samej historii. Ktoś przychodzi i daje Ci „kopniaka”. Wyrządza Ci jakieś konkretne zło. Boli. Ale ty nie oddajesz. Może da ci jeszcze jednego… Znowu nie oddasz. W tym momencie zło przegrywa. Nie rozprzestrzenia się. Nie ogarnia nas. Tak Jezus zwyciężył diabła na krzyżu. Dobrem. Zatrzymał zło na sobie. Bolało Go. Bardzo. Ale zatrzymał je na własnym przebitym boku. To z niego wypłynęło życie Kościoła i Miłosierdzie.

Już nie możesz powiedzieć, że nie słyszałeś. Że ciebie to nie dotyczy.

Bóg, poprzez Kościół, mówi prosto do ciebie. Prosto do twojego serca. Jednocześnie cię kocha
i szanuje. Pozostawia wolnym.