Czym posolić sól???

Czasem mam wrażenie, że w swoim życiu porwałem się z „motyką na księżyc”. Czas jednak pokazuje, że z Bożą pomocą, nawet księżyc jest w zasięgu motyki. 🙂 O tym właśnie tej niedzieli pisze do nas św. Paweł. Dawał świadectwo Boże nie „błyszcząc” sobą. Szedł z bojaźnią i drżeniem. Znał swój oścień. Jednak w tym wszystkim ukazywał Ducha i moc Ukrzyżowanego. To Jezus był w centrum. Wiara ma się opierać na Bogu. Na Jego mocy. Często katolicy porzucają wiarę lub stają się obojętni religijnie, bo się zawiedli na ludziach, zawiedli się na księdzu, zawiedli się na Kościele, który przecież tworzą ludzie. Słabi, grzeszni ludzie.

Jest w życiu taki moment, kiedy trzeba rzucić się w tę słabość, wypłynąć na głębię, będąc świadomym własnych słabości i ograniczeń, ale z wiarą, że Bóg sobie z tym poradzi; z wiarą, że On jest mocniejszy. Moc bowiem w słabości się doskonali. Gdy zrobisz ten krok, wtedy zaczyna działać On.

Co dla Ciebie znaczą słowa: Jezu, ufam Tobie?

Twoja wartość jako człowieka posłanego tkwi w Jego miłości do Ciebie. Człowiek „posolony” Jego miłością ma ratować świat od zepsucia. Soli nie można niczym zastąpić, ale też nie ma ona żadnej innej wartości. Jej wartość tkwi tylko w byciu solą.

Jeśli nie głosisz Jezusa, jesteś jak światło ukryte pod korcem lub kawałek materii bez smaku.

W czym upatrujesz swoją wartość?

Celem twojego życia nie jest świętość sama w sobie. Nie jest skupianie się na własnej doskonałości, na pełnieniu dobrych uczynków, zasługiwaniu. Nie. Celem jest świętość, która prowadzi ku Bogu Ojcu, ku oddawaniu Mu chwały. Twoje dobre uczynki i miłość mają prowadzić ciebie i innych do Ojca.

Jako chrześcijanie jesteśmy  w świecie po to, by nie świecić swoim światłem, lecz być odbiciem Jego miłości. Niech blask Jego miłości, rozjaśnia twoją twarz. Światło jest z Niego. Ty je masz tylko nieść.

Reszta przyjdzie….