Adwent – nabierzcie ducha

Nabierzcie ducha i podnieście głowy… (Łk 21,28)

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka(Łk 21,34)

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie…(Łk 21,34)

Dzisiaj możemy zacząć nowe życie. Na czym ma ono polegać?

Początek adwentu to dobry moment, aby wreszcie zwolnić, zatrzymać się, rozejrzeć. Popatrzeć w przeszłość i przyszłość. Zdać sobie sprawę ze swojego aktualnego położenia. Kim jestem? Gdzie jestem? Dokąd tak naprawdę codziennie się śpieszę? Gdzie jest cel mojej drogi? Warto ustalić takie „duchowe współrzędne”. Ewangelia chce i może nam w tym pomóc. Jezus mówi do apostołów: Uważajcie na siebie (Łk 21,34). „Uważaj” – to słowo, które jest ostrzeżeniem. Ktoś ci je mówi, bo widzi coś złego, czego ty nie dostrzegasz. Zazwyczaj chodzi o twój kolejny krok albo o jakieś zewnętrzne zagrożenie.

Jezus wskazuje na serce. Może ono być ociężałe albo zjednoczone z Bogiem. Ociężałe przez obżarstwo, pijaństwo i troski tego świata. Obżarstwo – to konsumpcja, ale taka, która wykracza zdecydowanie ponad to, co jest naprawdę potrzebne. Objawia się w nieustannym pragnieniu przesadnego napełniania. Wcale nie chodzi tutaj tylko produkty niezbędne do życia. Pijaństwo natomiast najczęściej kojarzy nam się z alkoholizmem. Ludzie się upijają po to, aby oszukać swoje emocje. Ukoić jakiś ból, poczuć krótkotrwałą radość. Albo po prostu… zapomnieć. Chcą w ten sposób w nienaturalny sposób zmienić swoje przeżywanie rzeczywistości. W Wikipedii pod hasłem alkoholizm czytamy: zaburzenie polegające na utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu. Natomiast za słowem pijaństwo, które czytamy w Ewangelii może kryć się jeszcze coś głębszego. Coś, co nie dotyczy jedynie alkoholików. Coś, co może obejmować o wiele szerszą grupę osób. Mnie również. Może chodzi o utratę kontroli nad czymś? O jakieś niepostrzeżenie wkradające się zakłamanie? O przymus zaspokajania coraz to nowych pragnień? To wszystko może przenikać do serca, by powoli stawać się właśnie tym zaburzeniem i zabierać z niego to, co jest tam najcenniejsze, czyli miłość. Jezus mówi też o troskach tego świata. Może jest tak, że twoja relacja z Bogiem spadła już dawno ze szczytu w hierarchii życiowych wartości? Albo szukasz Go tylko wtedy, kiedy zupełnie nie radzisz sobie z niczym? Gdy po prostu masz dość. Dzisiejszy świat przyspieszył zdecydowanie i tych bardzo ważnych spraw do załatwienia każdy z nas ma bardzo wiele. Dlatego dzisiaj Jezus mówi: Uważaj!

Druga wskazówka ewangeliczna dotyczy czuwania i modlitwy. Czasem jest tak, że kiedy przez długi czas z czymś się zmagamy,  przychodzi znużenie. Ktoś, kto nigdy nie czuwał, nie zrozumie tego wysiłku. Ważna jest tutaj świadomość swojej słabości i możliwości utraty kontroli. Taki czas jak adwent może być otrzeźwiającym przebudzeniem na duchowej drodze. Tylko wtedy, kiedy weźmiemy na serio wysiłki związane z naszą wiarą, będziemy mogli słuchać z uwagą dzisiejszych słów Ewangelii. Bo przecież można przeżyć adwent, koncentrując się jedynie na jarmarkach, prezentach i uczuciach estetycznych. Wtedy jesteśmy  nastawieni jedynie na konsumpcję i nasze „upijanie się” tym atrakcyjnym czasem. Byleby tylko przyniosło nam to jakąś emocjonalną korzyść. Bardzo krótkotrwałą. Modlitwa serca, o której mówi Jezus, czyli modlitwa nieustanna, ma sprawić, że pomimo trosk, zmęczenia i rutyny, nasze serca nie staną się „ociężałe”. Nie oddalą się od Boga. To właśnie tam, w sercu, ma być  miejsce naszego wspólnego spotkania. Modlitwa serca w tradycji Kościoła polegała na nieustannym powtarzaniu zdania z Ewangelii: Jezusie Synu Boży ulituj się nade mną (Łk 18,39). I to jest najważniejsze: aby imię Jezus znalazło miejsce w naszym sercu. Pierwsza niedziela adwentu, to taki dzień, kiedy pomimo wszelkich obciążeń zewnętrznych, Pan daje czas, by się zatrzymać. A potem zastanowić nad sobą i swoją relacją z Nim. Jeżeli nawet uświadomimy sobie, że nie jest najlepiej i wiele spraw „obciąża” nasze serca, oddala od Boga, to Jezus mówi: Nabierzcie ducha i podnieście głowy! Z Nim i z nieustanną modlitwą serca, nasz sposób postępowania, nawet w różnych przeciwnościach, stanie się coraz bardziej doskonały (por. II czyt).

To może być moment naszego nawrócenia i początek nowej drogi, która doprowadzi nas do narodzenia Boga w naszym sercu. Tylko Jego obecność daje prawdziwą radość.