Niedzielne chodzenie

Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. (Pwt 5, 12)

Bóg, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Jezusa Chrystusa. Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. (2 Kor 4, 6-7)

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. (Mk 2, 23)

Kolejna niedziela w naszym życiu. Święty dla nas dzień. Dzień Zmartwychwstałego Pana. Dzisiaj znowu Bóg przypomina i nakazuje strzeżenie dnia świętego. (…) Dzień siódmy jest szabatem Pana, Boga twego (Pwt 5,14).

Dalsze czytania wyjaśniają, że nie chodzi Mu jedynie o wykonanie jakiegoś religijnego rytuału czy zachowanie przepisu prawa. Bez uprzedniego chodzenia z Jezusem i skierowania kroków do świątyni, niedziela może stać się jedynie jakimś kolejnym obowiązkiem, wyrzutem, nakazem, okazją do zrobienia zakupów lub bezczynnym czasem kręcenia się wokół siebie. Może nawet stać się powodem gniewu i smutku Boga z powodu zatwardziałości serc. Dokładnie tak samo jak u faryzeuszów z dzisiejszej Ewangelii.

Niedziela jest po to, aby się z Nim spotkać. Aby On był najważniejszy. Zachować święty dzień, to zdecydować się na chodzenie z Nim, tak jak uczniowie, pośród zbóż. Potrzeba karmić się tym, co Boże, tym; co należy do Niego. Dopiero później Apostołowie razem z Jezusem idą do świątyni, gdzie dokonuje się cud. Taka droga jest możliwa również i dla nas. Po to, aby Bóg zabłysnął w naszych sercach.

Bóg, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Jezusa Chrystusa (2 Kor 4, 6).

Może na początek wystarczy zrobić jeden mały krok i zwyczajnie zdecydować się na autentyczne przeżywanie dnia Pańskiego, który właśnie Bogu powinien być poświęcony. Może trzeba zrobić ten pierwszy krok i zacząć chodzić z Jezusem pośród zbóż. Przynajmniej do żniw. 😊 Odważyć się na szczerą rozmowę z Nim, na modlitwę bez ciągłego biegu i spoglądania na zegarek. Bogu chodzi o serce. Twoje serce. Aby drgnęło. Poczuło jego miłość. Jego obecność. On chce być obecny w twoim sercu. Jeśli tak się stanie, zupełnie inaczej będziesz dzień święty święcił. Nogi same będą kierowały się do świątyni, a w sercu poczujesz radość. Później pojawi się w twoim życiu przeogromna moc z Boga. Być może wcale nie zniknie cierpienie, niedostatek, prześladowanie, samotność. Być może cię to nawet, w jakiś sposób, na chwilę powali. Jednak dzisiaj Bóg zapewnia, że Jego mocą twoje ciemności zajaśnieją światłem. Jego obecność w tobie wszystko przemieni. Bóg będzie działać w tobie i przez ciebie. Nie będziesz nigdy sam. Nie zginiesz.

Znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy (2 Kor 4, 9).