Niebo

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, których sobie wybrał przez Ducha Świętego, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku przykazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca:  „Słyszeliście o niej ode Mnie – mówił – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”. (Dz 1, 1-5)

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. (Mk 16, 15-16)

 Łukasz pisze do Teofila, że w swojej Księdze zawarł w wszystko, co najważniejsze dla tych, którzy nie spotkali Jezusa, kiedy On żył i nauczał tutaj na ziemi. Nie spotkali, bo nie mogli, ponieważ urodzili się później czy w zupełnie innej części świata. Tak jak my. Jezus wstąpił do nieba, ale to nie znaczy, że nie można się z Nim spotkać już nigdy. Wprost przeciwnie. Takie spotkanie jest możliwe dzięki Duchowi Świętemu. Jednak, aby tak się stało, najpierw trzeba poznać naukę Jezusa. Słuchać Jego Słowa, smakować je, mieć z nim bliski kontakt, bo ono ciągle jest żywe.  Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4,12).

Systematyczne medytowanie Słowa sprawi, że również i my będziemy słyszeli Jego głos w naszym sercu. Słowo Jezusa ma moc. Wprowadza nas w doświadczenie spotkania ze Zmartwychwstałym, czyli żywym Jezusem. Jest jeszcze coś więcej. Spotkanie ze Słowem – to nasz wspólny posiłek z Jezusem. Również i nam przykazuje, by „nie odchodzić z Jerozolimy”, ale trwać. Chodzi o to, aby naprawdę dostrzec i przeżyć to wydarzenie. Aby się nie śpieszyć, nie zajmować się od razu czymś innym. Czterdzieści dni po świętach zmartwychwstania są decydujące również dla nas. To szczególny czas doświadczania Jego obecności. Kościół przypomina, aby w tym czasie „komunię świętą przyjmować”, to znaczy łączyć się z Jezusem. Być z Nim. Trwać z żywym, prawdziwym Bogiem. Głębokie przeżywanie spotkania z Nim w Słowie i Eucharystii sprawi, że doświadczymy Jego życia, Jego obecności w nas. Duch Święty nie jest jakąś magiczną energią. To Duch Jezusa, czyli Jego Boska obecność w nas. Dla nas „zatrzymać się w Jerozolimie” znaczy trwać przy tym, w czym uczestniczymy już od dawna. Być może znamy to już tak dobrze, że wpadliśmy w pewną rutynę, przyzwyczailiśmy się do tego, że Jezus po prostu jest. Czasem brakuje nam świeżości spotkania, bo coś w nas ostygło. Trzeba odnowić to doświadczenie, napełniać się Jego Słowem, karmić Jego  Ciałem. Wtedy przyjdzie Duch i będzie działał z mocą.

Dzisiaj Jezus wstępuje do nieba.

W drugim czytaniu mamy zapewnienie: Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić (Ef 4,10). Wszystko, czyli ciebie też. Jezus chce napełnić Twoje serce sobą. Wniebowstąpienie Jezusa jest po to, abyśmy zostali napełnieni Jego życiem. To nie jest pożegnanie. To początek. Dzisiaj nam mówi: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mt 16,15). Jeśli pozwolisz Jezusowi, by cię napełnił, jeśli oddasz Mu swoje serce,  w Twoim życiu pojawią się różne znaki. On będzie działał przez ciebie. Czas wielkanocny, który teraz przeżywamy jest po to, by się spotkać z Jezusem. Dopóki się Nim nie napełnisz, nie możesz wychodzić z twojej Jerozolimy ani dawać o Nim świadectwa. Będzie to możliwe tylko wtedy, kiedy zaczniesz spotykać żywego Jezusa w sobie.

Słowo i Eucharystia. Czym one są dla ciebie?