Żyć dla…

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 J 4, 7-10)

Miłość i posłanie są w centrum Słowa na dzisiejszą VI Niedzielę Wielkanocną. Na czym polega chrześcijańska miłość? Na dawaniu życia. Na poświęcaniu go innym. Na życiu dla innych. Jeżeli żyjemy tylko dla siebie i stale zajmujemy się sobą, swoimi sprawami, swoimi interesami, swoim wyglądem, swoim czasem i dbamy tylko o siebie, nie mamy udziału w życiu Boga. Aby nie pozostać tylko na gruncie teorii, spróbuj przeanalizować Boże przykazania. Tak powoli. Jedno po drugim. Bardzo szczerze. Zachęca do tego dzisiejsza Ewangelia.

Odkąd Bóg podzielił się z nami swoim życiem, dając swojego Syna jako ofiarę za nasze grzechy, możemy uczestniczyć w Jego miłości. Trwać w Nim. Już teraz. Pod warunkiem, że kochamy tak jak On, czyli również ofiarujemy swoje życie innym. Kochamy nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, kiedy jest miło i przyjemnie. Spróbuj kochać również wtedy, kiedy tę drugą osobę trzeba nieść. Brać na siebie jak Chrystus wziął krzyż i dźwigać. Kiedy trzeba poświęcać się dla rodziny. Podnosić kogoś, kto upadł. Być obok kogoś, kto z czasem przestaje być tak atrakcyjny, jak kiedyś. Kto staje się ciężarem, bo popełnił wielki błąd, pomylił się w życiu, upadł.  Wtedy, gdy trzeba mu z serca wybaczyć jakąś bolesną krzywdę. A może po prostu zwyczajnie stracić swój czas po to, aby ktoś inny coś zyskał. Poświęcić się dla kogoś. Może to być mąż, żona, dzieci, rodzice, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy w pracy, przypadkowo spotkani ludzie w przeróżnych zwyczajnych sytuacjach.  I tak czasem przez całe lata. Dzień po dniu.

Aby przynieść trwały owoc, ziarno musi obumrzeć. Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12, 24).

Możesz zapytać: Dlaczego ciągle ja? Inni tego nie robią i całkiem dobrze im się powodzi. Zostałeś wybrany i posłany. Nie ktoś inny. Ty. Ty zostałeś wybrany i posłany, aby iść i żyć dla innych. Na pewno na tym nie stracisz. Twoja ofiara będzie miała wielką wartość. Życie przyniesie owoc, a Bóg da ci o wiele więcej. Staniesz się Jego przyjacielem. Pomnoży to, co oddałeś. Taka miłość ma wielką moc, bo jest z Boga. (1 J 4,7). Przemienia i uzdrawia twoje serce. Daje życie.

Dlaczego tak to ma wyglądać? Bo On tak traktuje każdego z nas. Kocha, niesie na swoich ramionach, wybacza i stale jest blisko.