Oto jestem!

Bóg wystawił Abrahama na próbę i rzekł do niego: „Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: „Oto jestem” – powiedział: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę”. (Rdz 22, 1-2)

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. (…) I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”  (Mk 9, 2-3. 7)

Abraham słyszy głos Boga. To nie jest jakiś niezidentyfikowany głos. Słyszy swoje imię. Tym, co jest bardzo ważne w tę drugą niedzielę Wielkiego Postu, to usłyszeć głos Boga. Boga, który mówi właśnie do ciebie. Może trzeba wreszcie powiedzieć na modlitwie: „Oto jestem. Panie, chcę Cię słuchać. Jestem gotów do współpracy z Tobą”.

Jeśli zdecydujesz się, by słuchać, On cię zabierze na jakąś górę. Osobno.

Gdy Abraham mówi po raz pierwszy: „Oto jestem”, Bóg odpowiada: „Idź! Bądź gotowy na ofiarę”. Na drugie: „Oto jestem”, Bóg szybko reaguje: „Nie podnoś ręki na chłopca!”. Kiedy Bóg posyła, nigdy nie chce naszej krzywdy. Nawet jeśli to posłanie związane jest z ofiarą. A zwykle jest. Zawsze idzie razem z nami, jest blisko. Nie chce nam niczego zabierać. Wręcz odwrotnie. Nasza gotowość do poświęcenia, do ofiarowania siebie, sprawia, że Bóg  jest obecny i chroni. (por. 1 czyt).

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8,31)

Jeżeli odpowiesz Bogu i zdobędziesz się na szczerą i prawdziwą ofiarę, szybko odkryjesz, że ona jest po to, aby cię chronić. W miejsce naszej ofiary Bóg daje swoją, a jest nią Jego Syn. W naszym cierpieniu jest Jego cierpienie, w naszej samotności jest Jego samotność, w naszym pójściu za Nim jest Jego chodzenie z nami.

Tak naprawdę kiedy Bóg nas gdzieś posyła i czegoś od nas oczekuje, robi to tylko w jednym celu: aby dać nam siebie. On wie, kogo sobie wybiera. Wie, że jesteśmy słabi i grzeszni. Chce nam wszystko darować, usprawiedliwia nas i zawsze wstawia się za nami tam z nieba. (por. 2 czyt.)

Aby to potwierdzić, Jezus wychodzi na górę. Zabiera ze sobą tylko niektórych. Jest z nimi tak bardzo osobiście. I tam się przemienia. Uczniowie doświadczają Jego boskości, słyszą głos Boga. Sytuacja się odwraca. Teraz to On uświadamia im, że będzie ofiarą. Całe to doświadczenie jest po to, aby ich umocnić. Jezus chce, by doświadczenie góry Tabor było w ich sercu, gdy On pójdzie na tę drugą górę, gdzie zostanie ukrzyżowany. Chce, aby pamiętali, kim On naprawdę jest. Aby wierzyli, że po śmierci, będzie powstanie z martwych.

Być może dzisiaj Bóg cię woła po imieniu. A może przyszedł czas na wiarę wbrew logice. Czas na decyzję. Być może jakaś chmura przysłania ci ostrość widzenia. Bądź cierpliwy. On wcześniej czy później da ci się poznać. Dzisiaj zapewnia, że jest obok. I wcale w tym wszystkim nie chodzi o budowanie namiotów. Wystarczy Go słuchać i iść za Jego głosem.

Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. (Mt 17, 5)

 

Wulkan Baru – to najwyższa góra w Panamie licząca 3 475 metrów.

(fot. Miriam Moreno-Panamá)