Jego mocą

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim… (Iz 61,1-2a.10)

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona. (1 Tes 5,16-24)

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. (J 1,6-8)

Bóg nieustannie wzywa i posyła. Dzisiaj również. Wszyscy, którzy zostali ochrzczeni są wybrani, namaszczeni i posłani. Dzisiejsze Słowo zapewnia nas o tym, że On sam idzie z tym, kogo wybiera. Duch Pana Boga nade mną – pisze prorok Izajasz. To nie jest jakiś tam sobie „duszek” czy bliżej nieokreślona energia. To żywy, miłujący Bóg, który wybiera i posyła. Jeżeli podejmiesz tę misję, w sercu pojawi się ogromna radość, że tym, który działa, w tak trudnej niekiedy rzeczywistości, jest sam Bóg.

Jan przyszedł, aby zaświadczyć o światłości. On również został posłany. Podobnie jak Izajasz, Jan mówi o radości, jakiej doświadcza z misji posłania. Cieszy się z tego, w jaki sposób działa Bóg.

Tylko człowiek uświęcony może dać świadectwo, aby inni uwierzyli. Uświęcony to nie „świętoszkowaty”, ale taki, który trwa w obecności Pana. Ma z Nim stały kontakt. Ja jestem światłością świata. Kto chodzi za Mną, nie chodzi w ciemności, a będzie miał światło życia (J 8,12).

Świecić Jego światłem, odbijać Jego blask można tylko wtedy, kiedy się Nim „naświetlimy”. Ostatnio w Łodzi arcybiskup Konrad Krajewski tak pięknie mówił o „opalaniu się” przed Najświętszym Sakramentem. Jedynie trwanie przy Nim pozwala nam „nie swoim światłem świecić”. Naszym zadaniem jest bycie z Nim, działanie Jego mocą.

Czasem wydaje się nam, że sami i na swój sposób musimy sobie poradzić ze wszystkim. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, czyli nie oddzielajcie się od Niego. Miłość można zgasić. Słowo zagłuszyć. Jak? Swoim zabieganiem, pychą i egoizmem.

Tajemnica radości, o której mowa w dzisiejszych czytaniach i radość trzeciej niedzieli Adwentu  ukryta jest w tym, że Bóg przychodzi i wszystko dzieje się za Jego sprawą.

Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona. (1 Tes 5, 24)

A na zakończenie akcent dominikański – fragment książki Prosta modlitwa o. Joachima Badeniego OP:

Przez chrzest mamy zamontowany kontakt z Panem Bogiem, teraz trzeba ten kontakt zaktywizować. Jest to możliwe i zupełnie proste. Uda się to, co wydaje się niemożliwe, gdyż czasy są specyficzne – Pan Bóg jest osamotniony. Jego trzódka nie jest dziś zbyt liczna, więc na tych nielicznych spadnie łaska i będą działy się cuda i rzeczy niezwykłe, i będzie tak jak w psalmach, i prorokować będą najzwyczajniejsi ludzie w najzwyczajniejszych okolicznościach. Taksówkarz, babcie, które przychodzą na Mszę o 12:00, młodzież z Przystani i Beczki. I wszystko to będzie. Pan Bóg spełni swoje obietnice, ale trzeba tylko chcieć Go spotkać.

Żadnych podań, zawiłych procedur. Wszystko jest bardzo proste. Nie trzeba żadnej metody ani traktatów. Wystarczy stanąć przed Bogiem… A On zdecyduje, co dalej.

Tak niewiele potrzeba, żeby otrzymać wszystko.