Pocieszenie

Pocieszcie, pocieszcie mój lud! (Iz, 40,1)

Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. […] Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. (Mk 1,8)

Kiedy usłyszeli to Słowo, naród od wielu już lat znajdował się w niewoli. Prorok ogłasza jej kres. Koniec niewoli jest już bliski. Ta część Księgi Izajasza nazwana jest również „Księgą Pociech”. Nie są to jakieś tam zwyczajne ”pocieszanki”, ale pocieszenie, które trafia prosto do serca. Chodzi o serdeczne pocieszanie, podnoszenie na duchu.

Być może dzisiaj twoja sytuacja jest podobna. Coś cię zniewala, ogranicza, jakaś sytuacja cię przygniata i nie pozwala chodzić wyprostowanym. Bóg dzisiaj mówi do twojego serca. Nie lękaj się! Nie bój się! Ramię Boga jest tutaj symbolem Jego siły. On przychodzi cię uratować. Stanie się to Jego mocą. Czekaj na Niego i ufaj. To, co mówi prorok jest prawdą. To głos samego Boga, usta Pańskie to powiedziały.

Kiedyś specjalny herold zapowiadał zbliżanie się króla i wzywał ludność do uporządkowania dróg dla niego. Trzeba zrobić to, co możesz. Tyle, ile potrafisz. Dać z siebie wszystko.

Trwa Adwent. Taki czas, kiedy już wiadomo, że idzie, że się zbliża. Nie wystarczy tylko „latać za świecidełkami”. Trzeba na chwilę się zatrzymać i popatrzeć, jak to jest. W relacji do Boga i do innych ludzi. Może gdzieś jest czegoś za dużo, a w innym miejscu czegoś brakuje. Najtrudniej jest wówczas, kiedy wszystko masz idealnie poukładane i myślisz sobie, że ciebie to nie dotyczy. Kiedy różne „nierówności” widzisz tylko u innych.

Kiedy droga już będzie gotowa, objawi się moc Boga – „chwała Jahwe”. W twoim życiu się objawi. Jego chwała zawsze jest obecna, ale czasem, w momentach przełomowych ujawnia się w sposób szczególny. Podobnie jest w historii życia każdego z nas. On zbliża się do każdego z nas. Jednak do każdego inaczej, w jakiś wyjątkowy sposób. Tylko On i ty. Jeśli na chwilę się zatrzymasz, znajdziesz swoją „pustynię”, usłyszysz Jego głos. On mówi prosto do twojego serca. Szczególnie wtedy, kiedy jest ci najtrudniej, kiedy w coś się zaplątałeś. Albo po prostu się boisz. On chce cię wziąć na ręce. A jeśli jesteś kimś, na kim spoczywa odpowiedzialność za rodzinę, musisz pracować, troszczyć się o swoich bliskich, On się przybliża i chce cię prowadzić. Tak delikatnie i łagodnie jak tylko On potrafi.

Jan Chrzciciel wzywa dzisiaj do zerwania z grzechem. Do wewnętrznej przemiany. Spróbuj zbliżyć się do „Jordanu”, postaw pierwszy krok, a później Ten mocniejszy, który idzie za Janem, będzie działał. Jak zawsze.