Most

Pan rzuci światło na kolejne strony, ale to ty masz je przeczytać, oświetli twoją ścieżkę, ale to ty musisz zrobić krok. Gdziekolwiek pójdziesz, potrzebujesz do tego twoich własnych nóg. (św. Charbel)

 „Misja Panama” – to moja droga do Panamy i droga przez Panamę. Starałem się w niej szczerze opowiedzieć, w jaki sposób Pan Bóg działał w moim życiu. Jak dawał światło. Dziś wydaje się, że znaki Jego obecności były bardzo proste, pojawiały się w zwyczajnym, codziennym życiu. A niekiedy bywały tak subtelne, że nie zawsze mogłem czy chciałem je odczytać.

„Misja Panama” –  to także droga przez ten kraj. Po wielu latach misyjnej pracy w Ameryce Środkowej, warto podzielić się doświadczeniem tutejszego Kościoła.  Przemieszczając się po Panamie, starałem się opisać tradycje i zwyczaje jej mieszkańców, ich wiarę oraz pobożność, w której się ona wyraża. Doświadczenie innej kultury i tradycji może bardzo pomóc w ponownym odkryciu tego, co my w Europie od dawna już posiadamy.

Będę się za ciebie modlił. Za ciebie, który teraz czytasz te słowa i za tych wszystkich, którzy kiedykolwiek wezmą do ręki tę książkę. Za tych, którzy pojadą do Panamy, by uczestniczyć w spotkaniu, jak i tych, którzy je przygotowują. Jest nas dużo. Budujemy most, kolejny most na drodze do Panamy. Tym razem jest to most modlitwy.

A przecież mosty mogą być różne. W mojej książce opisałem te przerzucone przez Kanał Panamski. Są wielkie, potężne, bo łączą dwa kontynenty amerykańskie. Pisałem też o mostach z Nikaragui, które budowałem gdzieś w dalekich górach razem z tamtejszymi ludźmi. Były malutkie, wiszące na linach, czasem trochę dziurawe, niekiedy przypominały te z filmu „Indiana Jones”. Jednak w czasie pory deszczowej, kiedy spokojne potoki przekształcały się w groźne, rwące rzeki, ratowały często ludzkie życie i były jedyną drogą umożliwiającą kontakt ze światem.

Most z 22. dnia każdego miesiąca to szczególny „modlitewny most”, który nam otworzy drogę do spotkania z Bogiem. Dla jednych ten most może być głębokim, duchowym doświadczeniem radosnej wspólnoty, przygotowującej się do wyjazdu na ŚDM w Panamie. Dla innych może stać się niezwykle trudnym wyzwaniem. Miejscem, gdzie widać jedynie przepaść i rwący nurt, a sam most wydaje się niepewny, chybotliwy. Czasem samemu trzeba się skoncentrować i uważnie stawiać na nim kolejne kroki. Czasem umieć poprosić kogoś o pomoc. A czasem zdarzy się tak, że to ktoś inny będzie potrzebował twojego wsparcia, czasu, uwagi, świadectwa.

Ulubionym czasem działania Boga jest dzisiaj. Droga jest oświetlona, a most zbudowany. Tak jak Pan Bóg jest obecny w mojej rzeczywistości, tak samo delikatnie i subtelnie działa w twoim życiu. W codzienności. Kimkolwiek jesteś, dokądkolwiek chcesz iść – On jest blisko ciebie. Mówi do twojego serca, daje światło. Każdego dnia. Pan jest światłem, źródłem, mocą, ale tu i teraz, w świecie, w którym żyjemy, ma tylko ciebie. Twoje serce, ręce, nogi. Oświetli drogę, da swoją łaskę, ale decyzję, by wyruszyć i iść za Jego światłem, każdy musi podjąć sam. On nigdy nie narusza wolności człowieka. Daje swoje światło, ale nie zmusza, by za Nim iść. Zwykle w takim momencie pojawia się pytanie o to, w jaki sposób Go rozpoznać? Jak usłyszeć Jego głos, by mieć pewność drogi? Może lektura mojej książki pomoże ci w odczytywaniu znaków Jego obecności w twoim życiu… Może?

Ważny jest czas i cisza, by „w lekkim powiewie” usłyszeć Jego głos. Znajdź czas dla Jezusa. Bez więzi z Nim, wszystko wydaje się takie pogmatwane. Posłuchaj Jego głosu, poczuj, co najmocniej i najgłębiej dotyka twojego serca. On jest i czeka. Nie bój się. Zrób pierwszy krok.

Idź…